Stone Brewing Company, dla jednych niedościgniony wzorzec, dla innych pewnie nic nie znacząca nazwa. Faktem jest, że jest to jeden z najbardziej znanych na świecie amerykańskich browarów. Umiejscowiony w południowo zachodniej części kraju, bardzo blisko granicy z Meksykiem, w miejscowości Escondido w Kalifornii. Jak na rodzime warunki 1996 rok, czyli data jego powstania, brzmi archaicznie ale dla amerykanów nie jest to aż tak imponujące. Charakterystyczne dla tego browaru są gargulec zdobiący wszystkie ich butelki oraz bardzo intensywna chmielowość w każdym z ich piw. I to czuć.

Amerykańskie piwa z zachodniego wybrzeża często charakteryzują się mocną goryczką, pieknym zapachem i Stone w tej kwestii nie wyróżnia się od konkurencji a zarazem ją przebija. Według danych z 2014 roku browar ten plasował się w czołowej dziesiątce browarów craftowych w USA pod względem produkcji oraz czołowej piętnastce licząc pod względem sprzedaży. Główną osobą stojącą za tym projektem jest Greg Koch, jeden z założycieli i główny dowodzący. Drugą osobą która od zawsze tworzy tę markę jest Steve Wagner, główny piwowar browaru. Obaj są właścicielami od początku istnienia aż do dzisiaj. Ciekawostką jest to, że Stone Brewing jest pierwszym browarem z USA który rozpoczął ofensywe w Europie. W 2015 ogłosili oni otwarcie nowego browaru w Berlinie a w tym roku będzie można spróbować ich europejskich piw.  

Gdy Greg Koch podczas swoich studiów spróbował pierwszy raz pionierskiego piwa Anchor Steam a krótko później, na szkoleniu sensorycznym, poznał Steve'a Wagnera, nie sądził, że będzie gościem specjalnym dwóch festiwali piwnych w Polsce w 2016 roku. W kwietniu można będzie spotkać go na Warszawskim Festiwalu Piwa oraz we Wrocławiu na Beer Geek Madness. W 1996 dysponowali warzelnią o wydobyciu 35 hl. Dla ukazania skali ich rozwoju można podać, że w 2006 roku planują otwarcie nowego browaru w Wirginii o wybiciu niemal 300hl którego koszta wyniósł ponad 70 milionów dolarów. Jednak nie zawsze było tak kolorowo. Tuż po starcie browaru, w 1997 roku, dynamika rozwoju rynku piwa rzemieślniczego w USA praktycznie się zatrzymała. Stone Brewing nie związał się do tego czasu z żadnym dystrybutorem co postawiło duży znak zapytania nad przyszłością przedsięwzięcia. Jednak dzięki dość luźnemu prawu obowiązującemu w tamtym okresie w kwestii sprzedaży piwa pozwoliła na sprzedaż piw prosto z browaru. A z czasem Stone rozbudował swój system dystrybucji na tyle, że mógł włączyć do oferty również piwa z innym amerykańskich browarów. Pomimo tego, firma ciągle przynosiła straty. Przełomową decyzją było uruchomienie linii do szklanych butelek. Pomimo zarzutów, że ich piwa są zbyt gorzkie (tak, wtedy 50 IBU to było przegięcie), szli pod prąd kierując się na coraz mocniej chmielone piwa. Kamieniem milowym okazał się moment, gdy w jednym z domowych piw pomyliła im się receptura, przez co do gara trafiła przesadzona ilość składników. Odbyło się to jeszcze przed wybudowaniem pierwszego browaru a obaj wspólnicy uznali, że piwo to jest zbyt chmielowe i intensywne aby kiedykolwiek trafiło do sprzedaży. Pomysł ten jednak wrócił w 1997 roku licząc na jednorazowy strzał, pomimo ciągłych obaw. Butelki i nowatorskie piwo okazało się strzałem w dziesiątkę.

Od tego momentu losy browaru miały się już tylko lepiej. Praktycznie co roku browar umieszczany jest na liście najszybciej rozrastających się firm w USA. W międzyczasie został wybudowany nowy browar o wybiciu 140 hl, zmieniał się skład piwowarów, przy browarze otworzono firmowy lokal Stone Brewing World Bistro&Gardens. W obecnym momencie istnieje już kilka firmowych restauracji i sklepów. Nie ma co ukrywać, że browar ten jest bardzo daleki od idei browaru rzemieślniczego jaki mamy w Polsce. Prawie 1000 pracowników, kilka browarów, setki hektolitrów wybicia. Nie boję się określić tego browaru koncernem. Co ja bym jednak dał, żeby wszystkie browary koncernowe robiły takie piwa, tak mocno dbały o jakość i szerzyły idee piwowarstwa!

 

Go To IPA

Pierwsze piwo utworzone przez Stone Brewing, które dane mi było spróbować to Session IPA o nazwie Go To IPA. Idealny start! Stylistyka butelek jest bardzo przyjemna, brązowe szkło z etykietami nadrukowanymi wprost na szkle. Parametrów, jak to w amerykańskich browarach, zbyt wielu nie ma. Za to jest fajna historyjka na tyle butelki. Przejdźmy do piwa. Po nalaniu ukazuje się złoto pomarańczowy kolor dosyć mętnego trunku. Piana bieluteńka, drobno pęcherzykowa, trwała i fajnie oblepiająca szkło. Pierwszy niuch i od razu czuć, że to będzie miłe spotkanie. Piękny zapach. Bardzo intensywne cytrusy połączone z żywicą. Wyraźne mango, grejpfrut, liczi. A to wszystko okraszone swieżo skoszoną trawą. Wyraźnie "zielony". Smak nie odbiega od zapachu. Wywar chmielowy. Goryczka bardzo wysoka, trochę osiadająca na gardle ale wbrew pozorom krótka. Za to taninowa i trochę ściągająca. Bardzo chmielowa. Wyraźnie ziołowa trawiastość, sosna i albedo. Do tego bardzo intensywny geraniol. Jak byłem mały to z ciekawości ugryzłem liść paprotki. Ten smak jest bardzo podobny. Całkiem wysokie nasycenie ale zarazem dosyć kremowa konsystencja, pozostawia przyjemny posmak na języku. Bardzo sesyjne, praktycznie co chwilę ma się ochotę na kolejny łyk. Strzał w dziesiątkę.

IMGP8638.JPGIMGP8645.JPGIMGP8647.JPGIMGP8648.JPGIMGP8650.JPGIMGP8651.JPGIMGP8653.JPGIMGP8655.JPG

 

Stone IPA

Po fantastycznym spotkaniu z lżejszą pozycją spod stajni Stone Brewing następna w kolejności jest odrobinę mocniejsza wersja, czyli klasyczna IPA o nazwie Stone IPA. Ciąg dalszy stylistyki tego browaru, kolejna historyjka na tyle butelki. Jednak ten zielony kolor wydaje się jakby zbyt spokojny, trochę nudny. nie to jest jednak najważniejsze. Piwo prezentuje się równie ładnie. Bardzo ładna i mocno wysoka piana, drobniutka i jaśniutka. Jest też mocno trwała i ładnie koronkuje w szkle. Kolor intensywnie pomarańczowy ze złotymi przebłyskami, mniej mętne niż poprzednik. W zapachu mniej agresywne. Sporo owoców tropikalnych, ananasa i mango. Do tego przyjemne białe owoce, winogrono, agrest, lekki kokos. Jest też kontrujący, delikatny karmel i troszkę miodu. Jest to przyjemny zapach, ale troszkę zbyt ciężki. W smaku uderza. Wszystkiego po trochu ale super zbalansowane. Goryczka wysoka, ziołowo sosnowa z wyraźnym grejpfrutem w tle. Niezbyt długa, delikatnie ściągająca. Bardzo przyjemna. Są świeże cytrusy, limonka, mango, pomarańcza ale wszystko to w tle bardzo intensywnego grejpfruta, takie świeżo rozkrojonego, jeszcze tryskającego sokiem, gorzko słodkiego. Fantastyczne piwo, absolutnie pijalne, pozostawiające bardzo przyjemny smak w ustach. Może tylko ten zapach mógłby być lepszy ale muszę przyznać, że piwo nie było najświeższe, chociaż w terminie.

IMGP8658.jpgIMGP8659.jpgIMGP8668.jpgIMGP8671.JPGIMGP8672.JPGIMGP8673.JPG

 

Ruination IPA

Na koniec została bomba, Imperialna IPA, 8,2% alkoholu i ponad 100 IBU. Buteleczka podoba mi się najbardziej z całej trójki. Agresywna, rzuca się w oczy. Kolor piwa podobny do pozostałych, mocno pomarańczowy, lekko mętny. Piana wysoka, trwałą, kremowa, drobniutka i koronkująca. Wygląd idealny. Zapach też. Głównie słodkie owoce, ananas, brzoskwinia, morela. Do tego cytrusy, głównie grejpfruta. Jest też fajne mango. Po przywyknięciu do owoców przychodzi przyjemna sosna i lekka trawa. Generalnie jest to bardziej słodki zapach ale bardzo rześki i apetyczny. W smaku od początku czuć moc. Goryczka bardzo wysoka ale perfekcyjnie zbalansowana. Ani nie jest zbyt taninowa, ani zbyt długa. W punkt. Mocno cytrusowa, głównie albedo ale do tego grejpfrut i mango. Podbita jest również sosnową żywicą. Gdy uda się już do tej goryczki przyzwyczaić do głosu dochodzą owoce. Słodkie i dojrzałe. Gruszka, morela, ananas. Alkohol jest delikatnie wyczuwalny, przyjemnie grzeje przełyk, delikatnie szczypie ale jest dobrze ukryty. Połączenie goryczki i przyjemnej alkoholowości bardzo potęguję moc tego piwa, każdy łyk wali w ryj smakami i bucha aromatami. Nie da się o nim zapomnieć, z każdym łykiem daje o sobie znać coraz to nowszy smak. Do tego idealne wysycenie. Prawdziwa bomba.

IMGP8685.JPGIMGP8691.JPGIMGP8695.JPGIMGP8697.JPGIMGP8699.JPGIMGP8700.JPGIMGP8704.JPG

Zbigniew Czerniak   Odsłony: 1030