W każdym z nas tkwi nutka wojownika, lubimy porównywać się do innych, stawać w szranki ze swoimi rywalami prezentując swoje produkty, prężyć muskuły i stroszyć piórka. Nie inaczej jest z piwowarami domowymi. Tylko oni zamiast wchodzić na ring czy wysilać mięśnie biorą w dłonie otwieracze i kubki… Właśnie dla takich osób powstał turniej „Złote Kalesony” w którym czasem mniej a czasem bardziej maczałem palce. A zresztą, po co ta zbędna skromność, PijeszTo jest jednym z głównych organizatorów tej imprezy więc któż inny miałby napisać ową relację?

Przez cała Polskę przechodzi fala entuzjazmu piwowarstwem domowym. Ludzie łapią za chochle, wyciągają fermentatory, sprawdzają temperaturę, kapslują butelki. W końcu nic nie smakuje tak dobrze, jak własnoręcznie utworzony produkt. W Lublinie takich osób jest całkiem sporo, lecz od zawsze brakowało im porządnej imprezy, która pozwoliła by sprawdzić się we wzajemnej rywalizacji.  Dość spontanicznie padł pomysł aby wypełnić tę lukę konkursem konsumenckim. Prezes i wiceprezes Lubelskiego Oddziału PSPD wraz z zaprzyjaźnionym piwowarem szybko ustalili zasady konkursu. Dobrali style do poszczególnych rund i koło zaczęło się kręcić. Pierwsza runda przeszła jak burza z początkiem wiosny. 30 piwowarów, 6 grup i 6 styli piwa i tylko 12 zwycięzców. I kilkadziesiąt osób oceniających piwo! Potem kilkanaście tygodni przerwy na przygotowanie piwa. Wszyscy oczekiwali 19 i 27 czerwca, kiedy to miały się odbyć kolejne starcia. Ćwierćfinały okazały się wielkim sukcesem i na ich temat postaram się napisać trochę więcej.

W drugiej rundzie piwowarzy zostali podzieleni na cztery grupy, po dwie na każdy dzień. I tak 19 czerwca odbyły się potyczki w stylach „Kawa na ławę” oraz „Podwędzane kalesony”. Tydzień później zaprezentowane zostały piwa w kategoriach „Hop na antypody” i „Apetyt na życie”. W każdej bitwie piwowarzy sami stanęli ze swoimi piwami i własnoręcznie polewali próbki zgłoszonym do degustacji osobom. A tych było wielu! W każdej kategorii mieliśmy komplet a w niektórych nawet próbek zabrakło.

Na pierwszy front poszli uczestnicy kategorii „Kawa na ławę”. Miały to być piwa z dodatkiem kawy, w dowolnej formie i technologii. Do spróbowania mieliśmy Foreign Extra Stout autorstwa Łukasz Kropornickiego, Wędzony Robust Porter Michała Patera oraz AIPA Sebastiana Pataja. W gronie organizatorów ciężko nam było wybrać zwycięzcę ponieważ każde piwo prezentowało bardzo dobry poziom a zarazem zupełnie inną charakterystykę. Publika również była podzielona i do końca trwała wyrównana walka. Czy najlepsze było kipiące kawą piwo Michała? Czy może dobrze zbalansowane, kremowe i przyjemnie kawowe piwo Łukasza? A może zaskakująca, chmielowa AIPA z lekką domieszką kawy w zapachu i smaku, którą prezentował Sebastian? Publika wybrała najbardziej kawowe piwo Michała. W moim odczuciu była to chyba najbardziej wyrównana grupa ze wszystkich.

Druga runda pokazała, że zaciekła walka w pierwszej nie była przypadkiem, tu wcale nie było łatwiej! W kategorii „Podwędzane kalesony” piwowarzy dostali zadanie, aby w piwie uwypuklić wpływ słodów wędzonych, których miało być minimum 25% w zasypie. Ogólnie poziom piw był w ocenie organizatorów odrobinę niższy niż piwa z dodatkiem kawy. Za to rozrzut styli jeszcze większy! Do spróbowania dostaliśmy Whisky Stout od Mateusza Wiśniewskiego, chmieloną amerykańskimi chmielami wersję Grodziskiego z dodatkiem jałowca która prezentował Łukasz Wolski oraz Rauchwaizen z dodatkiem wędzonych śliwek od Maćka Mełgiesia. Ponownie do końca ciężko było wskazać zwycięzcę. Torfowy Stout Mateusza okazał się chyba trochę zbyt intensywny, grodziskie Łukasza przez swoje dodatki trochę mocno różniło się od oryginału i do finału przeszedł Maciek, jego piwo okazało się najbardziej gładkie i stylowe.

1.jpg2.jpg3.jpg4.jpg5.jpg6.jpg7.jpg8.jpg9.jpg10.jpg11.jpg12.jpg13.jpg14.jpg15.jpg16.jpg17.jpg18.jpg19.jpg20.jpg21.jpg22.jpg23.jpg24.jpg25.jpg26.jpg27.jpg28.jpg29.jpg

Po tygodniowej regeneracji sił nadszedł czas kolejnych potyczek. W kolejnej rundzie piwa buchały aromatem cytrusów i owoców tropikalnych. „Hop na antypody” miał tylko jedną zasadę, do chmielenia trzeba było użyć chmieli z antypodów. Topaz, Galaxy czy Summer to tylko jedne z licznych odmian chmielu których piwowarzy mogli użyć w swoich produktach. Wszyscy uczestnicy teoretycznie poszli w podobnych kierunku prezentując różne odmiany pale ale. Piotr Mazur pokazał nam wersję z dodatkiem różnych rodzajów pieprzu, które wyczuwalne były aż za nadto. Za to piana w jego piwie była lepiej gęstsza niż bita śmietana u Magdy Gessler. Pieseł Pawiak pokazał klasyczną wersję pale ale, bardzo mocno nachmieloną i doprawioną trawą cytrynową. Maciek Szkudlarek jak zwykle zaskoczył różnorodnością. Wystarczy dodać, że w swoim piwie wykorzystał m.in. liście kafiru. Maciej oprócz piwa zadbał również o pozytywny PR. Na degustację zaprosił wielu swoich znajomych a w lokalu dumnie prezentował sporej wielkości baner z etykietą swojego piwa. Dobry marketing i równie dobre piwo odniosły zamierzony rezultat. Odniósł on bezapelacyjne zwycięstwo zdobywając największa liczbę głosów w całej rundzie i nokautując przeciwników.

Ostatnia tura zapowiadała się na bardzo wyrównaną. „Przepis na życie” wymagał piw z dodatkiem słodu żytniego w minimalnej wysokości 25%. Wszyscy którzy używali tego słodu, wiedzą jak bywa problematyczny. Jednak doświadczeni piwowarzy poradzili sobie z nim bardzo dobrze. Jarek Ospa zaprezentował żytnią AIPA która oszałamiała cytrusowym zapachem. W smaku była bardzo zbalansowana i pijalna. Maciej Bogucki poszedł w trochę cięższy klimat. Jego żytnia IPA miała wyraźne belgijskie nuty, średniej wysokości goryczkę i wysoką treściwość. Ostatnim piwem był żytni ALE z dodatkiem Yerba Mate Michała Wójcika. Wdarło się w niego lekkie zakażenie ale dzięki temu nabrało swoistej dzikości a zarazem tajemniczości. Degustatorzy nie podzielali jednak opinii organizatorów i Michał zdobył najmniej głosów z tej trójki. Walka pomiędzy Jarkiem i Maćkiem trwała do samego końca i niewielką ilością głosów wygrała AIPA z browaru Czarna Ospa.

1.jpg2.jpg3.jpg4.jpg5.jpg6.jpg7.jpg8.jpg9.jpg10.jpg11.jpg12.jpg13.jpg14.jpg15.jpg16.jpg17.jpg18.jpg19.jpg20.jpg21.jpg22.jpg23.jpg24.jpg25.jpg26.jpg27.jpg28.jpg29.jpg30.jpg31.jpg32.jpg33.jpg34.jpg35.jpg36.jpg37.jpg38.jpg39.jpg40.jpg41.jpg42.jpg43.jpg44.jpg45.jpg46.jpg47.jpg48.jpg

Tak oto wykształtował się półfinałowy skład turnieju. W tej rundzie skala trudności idzie w górę i do uwarzenia będą piwa o bardziej wymagającej charakterystyce: Imperial Black IPA oraz Double IPA, obie z dodatkiem drzewa. Nie mogę się już doczekać!

Słowem podsumowania, kolejna runda turnieju okazała się wielkim sukcesem. Olbrzymia ilość nowych osób która wzięła udział w degustacjach, wszystkie te udane piwa a kilka nawet wybitnych pokazują, że jest zapotrzebowanie na tego typu wydarzenia. Zbliżamy się już do decydujących rund w których czeka nas zapewne kilka wspaniałych piw do degustacji ale również kilka niespodzianek ze strony organizatorów. Ciekaw jestem waszych opinii na ten temat, czy braliście udział, czy Wam się podobało? Już teraz planujemy drugą edycję dlatego wszelkie sugestie są mile widziane. A jeśli jeszcze nie braliście udziału to nie ma co się zastanawiać, szykujcie się na jesienną rundę!

Zbigniew Czerniak   Odsłony: 1538